| Na budowie |
|
Praca na budowie przysparza czasami bardzo dużo ciekawych historii. Nie wiem czy to z powodu specyfiki miejsca pracy, czy przez specyficznych ludzi pracujących w takim miejscu, czy może przez obie te rzeczy. Co by nie mówić, robotnicy mają chyba w zanadrzu tysiące różnych historii, które się przydarzyły im, albo ich kolegą z branży często gęsto kiedy byli pod wpływem środków odurzających, inaczej nazywanych alkoholem. Mnie się przypomina w takiej sytuacji, historia która przydarzyła się kiedy pracowaliśmy na elektrowni. A raczej kiedy ją budowaliśmy. Sytuacja wyglądała tak, że przychodzimy do pracy tak jak zwykle, zaspani z oczami jak pięć złotych, na dworze jeszcze szarówka i za bardzo nikomu się nie chce nawet otworzyć gęby do drugiego. Wszyscy powoli się rozpakowują, no i tak jak codziennie zaczyna się praca, no i maszyny zostają oczywiście kolejno uruchamiane. W tym także koparki wywrotowe. Pech chciał. Że i ja jeżdżę tego typu sprzętem na budowie, dlaczego pech? Ano dlatego, że kiedy chciałem przystąpić spokojnie do kopania miejsca wyznaczonego, nagle rozlegają się krzyki typu "zabijesz chłopa, wyłącz koparkę!". Nie bardzo wiedząc co się dzieje postanowiłem posłuchać krzyków. Okazało się, że jeden z robotników upił się dzień wcześniej i jak to czasami bywa schowali go przed nadzorem, niestety postanowili go schować w łyżce koparki którą operowałem. Jako, że był "napruty jak świnia" to przespał noc w łyżce i na drugi dzień bardzo się zdziwił kiedy ktoś (czyli ja) postanowił go zmieszać z błotem. |


